Chyba kończy się zima (yupiiii..;) Przedwczoraj było jeszcze nieco pochmurnie, jak niżej, ale powali już topnieje śnieg, którego nasypało w weekend.
Po pracy dreptałyśmy z piesą na spacery i leżałyśmy, ja na kanapie obłożona kotami, piesa na dywanie, cisza i spokój... czego chcieć więcej:)? I tak nam minął tydzień ...
Musiałam w tym tygodniu zdradzić szefowej moje plany zawodowe na ten rok. Co prawda myślałam, że uda mi się z tym zwlec jeszcze jakieś półtora miesiąca, ale niestety. Firma za chwilę będzie wdrażać nowy projekt, zajmie to wg planu czas do końca roku, więc nie mogłam udawać głupiej i przyznałam się, że od lipca odchodzę i nie mogę się angażować. Myślę, że moja nieobecność będzie zauważalna, choć wobec szefowej stwierdziłam, że nie ma ludzi niezastąpionych, to sobie poradzą. Nie dodałam, że moim zdaniem realizacja tego projektu będzie katastrofą, jestem pewna. Powiedziała też, że na moje miejsce nie zatrudnią nikogo, a moje koleżanki z zespołu po zakończonym projekcie zostaną przeniesione do zespołu XYZ, i to jest degradacja w mojej ocenie. Na razie tylko ja o tym wiem, zastanawiam się, czy powiedzieć koleżankom, żeby zawczasu szukały sobie lepszego miejsca.
Tak więc, skoro mogę sobie na to pozwolić, to koniec z pracą zawodową na zawsze:)! W kwietniu składam wypowiedzenie, do końca czerwca popracuję, w lipcu urlop i wolność:) I muszę przyznać, że jak już ogłosiłam swoje plany, to szefowa trochę mnie ignoruje, natomiast ja poczułam się znacznie lepiej. Już mnie tak ta praca nie denerwuje, skoro wiem, że za 4 miesiące koniec, nawet jakiegoś poweru dostałam:) To dobrze, bo najgorzej jakbym się do tego wyczekiwanego końca pracy czołgała jakaś zdołowana:)
Zaraz wyszykuję się na koncert do Filharmonii, a jutro wyjeżdżamy w Tatry, trochę słowackie, więcej polskie. Niestety, zapowiada się zachmurzenie i opady, trudno. Akurat teraz prognoza mogłaby się nie sprawdzić:)
A dziś mamy u nas piękne słoneczne popołudnie. Zdjęcia z psiego 1-godzinnego łazikowania po polach.
Tędy szły sarny, jedna za drugą...
... szły stąd, z lasu.
Do zobaczenia za tydzień




















Zima na zdjęciach bajkowa, ale dziś widziałam i słyszałam żurawie, wiec może wiosna już blisko!
OdpowiedzUsuńPlany zakreślone, decyzja podjęta, ulga na duszy, wiec tylko cierpliwości życzę, bo końcówka bardzo się dłuży!
Udanego pobytu w Tatrach!