Ciemność

Serial "Sto lat samotności" jest bardzo dobry, ale matkojedyna to dopiero połowa książki!  I teraz trzeba czekać na kolejny sezon, a ja tak tego nie lubię! Polecam bardzo-bardzo, choć to n-flix:) Kto czytał książkę, niech się nie boi oglądać, serial tak samo dobry i z rozmachem. Kto nie czytał, niech ogląda, wszystko i tak pojmie. Chyba obejrzę jeszcze raz:)

W sobotę byliśmy na WYCIECZCE KLIK! Co prawda, jak wstawałam rano, to było tak pięknie, aż chwilowo pożałowałam, że się zgodziłam. Było na plusie tylko parę stopni, ale nie wiało, przepięknie świeciło słońce, jakbym wcześniej o tym pomyślała, to mogłam pojechać w Beskidy. Ale słowo się dało, to jedziemy gdzieś blisko, z kolegą raczej na 2-dniówki z noclegiem nie jeżdżę. Padło na Sobibór, kolega nie był, ja praktycznie też, kiedyś tylko podjechałam pod bramę muzeum, bo był remont.  Parę razy już się przymierzałam do odwiedzenia tego miejsca, ale nie miałam odwagi. Teraz jednak poczułam, że to ten dobry moment, że nie rozpłaczę się nad pierwszym eksponatem. Było jednak przygnębiająco, jakoś to zwiedzanie mnie wyciszyło na parę godzin, kolegę W też, więc już nie chciało nam się iść na ścieżki przyrodnicze ani na stary cmentarzyk. Zresztą po godzinie od dojechania na miejsce pogoda zmieniła się, zaczęło wiać, a niebo zasnuło się ciężkimi ciemnymi chmurami. W drodze zatrzymaliśmy się trzy razy. Raz przy cerkwi we wsi Hańsk, drugi raz przy ścieżce prowadzącej do mogiły żołnierza z 1939 roku w lesie, a trzeci raz nad jeziorem Białym. Nad Białym jak w Ustce po sezonie:) Poszliśmy coś zjeść i do domu. 

ps. Cerkiew to ja wywęszę z daleka:) Zbudowana w 1882 roku, już 100 lat jest kościołem katolickim, ale  przecież z zewnątrz to cerkiew jak żywa:) W środku spotkaliśmy pana, który nam naopowiadał różnych ciekawych rzeczy o tym miejscu. Trzeba by wrócić w lepszej porze roku, bo są tu w okolicy  ładne tereny. No i za dnia, bo o zmierzchu nawet przyzwoitego zdjęcia nie można zrobić.


  
Zdjęcia z godziny 15.00! Już koło południa, jak "włączyła" się ciemnica, przestałam żałować, że nie pojechałam w góry, kolejne dni też potwierdziły, że lepiej siedzieć w domu. 
Wieje od niedzieli jak w kieleckiem:) Trochę w szafach z nudów poukładałam, pół worka ciuchów przy okazji zaniosłam do kontenera pck, no i znów stosik książek naszykowałam do oddania. Tym razem zamiast wieźć do gabloty biblioteki pod chmurką (bo lało jak z cebra) dałam na fbookowej tematycznej grupie ich fotkę z ofertą że oddam za darmo. Po minucie zgłosiła się pani (po 5 minutach kolejnych siedem osób) i dziś odwiozłam jej książki. Dostałam za to piękną czekoladę, choć przecież nie oczekiwałam. Ogłaszałam się z odbiorem własnym, ale i tak jeździłam po mieście (paznokcie był czas zrobić, bo zniszczyłam przy sprzątaniu łazienki po wymianie sprzętów, a i odrosły sporo), to co mi szkodziło zawieźć; zamiast stać bezczynnie na półce, książki dostały nowe życie. 
A przy okazji, pani w pazurkach powiedziała, że w tym tygodniu pracuje od 5.00 rano do 23.00, bo ma paznokciowe żniwa:)

I chciałam jeszcze dodać, że jak nie macie i chcecie sobie coś fajnego kupić na prezent gwiazdkowy to sobie kupcie takie ustrojstwo co się nazywa frytkownica beztłuszczowa czyli fryer. Bo to wcale nie jest frytkownica. To znaczy może być frytkownica, jak się tam wsadzi frytki. Ale jest to świetne urządzenie np. do kotletów mielonych i innych dań. Lepię kilka kotletów mielonych, wkładam, rzucam obok ziemniaczki z wczoraj albo owe rzeczone frytki, nastawiam na 15 minut i ... zapominam oddając się jakimś przyjemnościom. Za kwadrans ono woła: halo, kucharko od siedmiu boleści, żarcie gotowe! Wracam, wyjmuję pięknie usmażone/ upieczone bez tłuszczu kotleciki, chrupiące, chudziutkie, bo tłuszcz wyciekł dołem (ja go i tak zjem, z chlebkiem i ogórkiem, ale kto chce to może od razu wylać do śmieci:), a ziemniaczki pięknie podpieczone. I garów do zmywanie brak (tylko szuflada z ustrojstwa), i co najważniejsze - brak smrodu ze smażenia i opryskanej kuchenki i płytek nadkuchennych i stania nad patelnią. Tak już robiłam także kotlety schabowe i udka z kurczaka (ja na spacer z psem, a obiad się robi). Odgrzewałam w nim pizzę, podpiekałam bagietkę czosnkową i nasz lokalny wyrób zwany cebularzem, bo lubię na ciepło:) Wraz z ryżowarem to są dwa urządzenia, jakich nie oddałabym z kuchni. Mogę oddać zmywarkę, mikrofalówkę i co tam kto chce, ale te dwa to u mnie teraz podstawa. Może ktoś zapyta, czy nie mogłabym tego robić w piekarniku ? No, mogłabym, ale włączać ten wielki piekarnik na jedno udko ??? Tak, że zachęcam, jak dwie osoby w domu to świetna sprawa do przygotowania posiłków, choć jak rodzina liczniejsza to są i 11-litrowe. Ciekawa jestem, czy macie i używacie ?



28 komentarzy:

  1. Nie posiadam, ale jeszcze jedno ustrojstwo?
    Nie mam gdzie trzymać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i trochę mój ból. Mam długi przeciwległy blat i tam stoją wszystkie urządzenia elektryczne, na tym blacie wszystkie je obsługuję, ale i tak od czasu do czasu ze dwa urządzenia najrzadziej używane wstawiam do szafki, potem wymiana:)

      Usuń
  2. Poguglowalam na Amazonie za tym sprzętem, ma dobre recenzje, ale i ja mam problem jak Jotka 😄
    Fajnie, że znowu piszesz, bo się martwiłam nieco o Ciebie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kochana, złego diabli nie biorą, a przez lato ani weny nie miałam ani zbytnio czasu, za to dużo innych spraw mnie angażowało.

      Usuń
  3. Sto lat samotności to moja ulubiona lektura z młodości, z przyjemnością obejrzę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja czytałam dwa razy co najmniej, za każdym razem mnie wciągała, a serial naprawdę udany. Warto poświęcić te 8 godzin:)
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  4. Zastanawiałam się nad tym sprzęcichem, może się skuszę , skoro mówisz, że przydatne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupując nie zdawałam sobie sprawy, że to takie fajne urządzenie. Dzisiaj piekłam w nim jabłka z dżemem w środku:)

      Usuń
  5. Sprzęt mógłby się przydać. Ale, gdzie bym go postawiła?
    A jak wcześniej pisałam książkę czytałam i film bym obejrzała.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie frytkownica zajmuje trochę miejsca. Jakby miała się tylko kurzyć, to ni ma sensu, ale u mnie używam codziennie, więc miejsce musiało się znaleźć.
      Spokojnych świąt:)

      Usuń
  6. no to mi ulżyło z tym serialem, bo trochę się bałam. a czekałam bardzo i zostawiam sobie te przyjemność na świąteczny czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podobał, widzę też , że ma dobre recenzje w mediach, nie tylko u krytyków, ale także u widzów, więc jest wielce prawdopodobne, że i Tobie się spodoba

      Usuń
  7. "Sto lat samotności" uwielbiam, serialu nie oglądałam, bo ja w ogóle jestem nie filmowa. Ale być może kiedyś się skuszę. Tego ustrojstwa kuchennego nie znam, ale przyznaję, że bardzo mocno mnie nim zaciekawiłaś
    Zaraz będę szperać w sieci w celach ewentualnego zakupu. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mało oglądam filmów, a szczególnie seriali, ale na ten czekałam właśnie z powodu ulubionej książki.
      Takie frytkownice beztłuszczowe są obecnie dość modne, ale to naprawdę praktyczne urządzenie, dzisiaj rozmroziłam w niej dorsza, a potem go upiekłam na wigilijną kolację. Siedzieliśmy przy stole, a on się piekł czy smażył, nawet nie wiem, jak to nazwać, bo przygotowałam jak do smażenia, w kawałkach i panierce, więc nie stałam przy garach, i podałam na stół świeżutkie i gorące.

      Usuń
  8. Mam pytanie w sprawie tej frytkownicy. Obejrzałam w internecie i te misy i kosze, które będą miały bezpośredni kontakt z żywnością, wydają się być zrobione z plastiku. A ja unikam podgrzewania jedzenia w plastiku. A może się mylę, może to jest jakiś metal ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest metal pokryty powłoką nieprzywierającą, a z tworzywa jest tylko obudowa zewnętrzna, ale to taki plastik, co się nie nagrzewa .

      Usuń
  9. Ja, podobnie jak przedmówczynie, mam problem z miejscem. Kuchnia niewielka.
    Cieszę się, że wróciłaś. Moc dobrych życzeń na kolejny rok!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już niczego do kuchni nie wcisnę...A na Wrzosowisku mam prąd z odzysku...;o)
    Dobrego 2025 !! ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z odzysku ? Ze słoneczka? Noooo taki fryjer to na działce doskonale by się sprawdzał):)
      Najlepszego nowego roku:)

      Usuń
  11. Byłam nad jez. Białym w drugim tygodniu września. i pustynia, żywego ducha i wszystko zamknięte, widok podobny jak u ciebie na zdjęciu ;)
    Wstyd przyznać, ale tej książki Marqueza nie znam (znam Miłość w czasach zarazy), a seriali nie oglądam. No i nie lubię realizmu magicznego (ale może tylko tego w wydaniu Zafona?). Już pewnie nie nadrobię, minął ten czas ciekawości.
    Do siego roku 2025! Spełnienia planów, zamierzeń, marzeń i dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ne każda książka każdemu pasuje, zmuszać się nie wolno:) Zapewne masz inne swoje ulubione lektury i tak jest najlepiej.
      Wszystkiego najlepszego w nowym roku.

      Usuń
  12. W wieczór przedwigilijny wracałam do domu o 23 i widziałam otwarty salon fryzjerski a na fotelach dwie zmieniające fryzury panie. Jak widać przed świętami czas goni. Stu lat samotności nie obejrzę bo w ramach kończących rok postanowień zrezygnowałam z subskrypcji, z których nie korzystam, zostawiając tylko jedną, a z Netflixa nie korzystałam już dawno. No i jestem mało telewizyjna i serialowa. Życzę Ci pięknej sylwestrowej nocy w filharmonii i samych dobrych dni w nowym roku. Niech Ci się świetnie wiedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś dawno miałam netflixa krótko, ale nie miałam tam co oglądać, same durnowate seriale i mało ambitne filmy, wiec też zrezygnowałam. Teraz korzystam z uprzejmości syna, który ujawnił mi hasło do jego własnego profilu, specjalnie w celu obejrzenia tego serialu. Telewizji nie mam od lat, wiec w temacie filmów i seriali też jestem słaba.
      Sylwester w filharmonii był świetny!:)
      Szczęśliwego nowego roku.

      Usuń
  13. Słyszałam o tym urządzeniu. Nawet raz jadłam frytki z niego. Podobno sprawdza się też przy rozmnażaniu chleba. Od jakiegoś czasu zabieram się za przeczytanie "100 lat samotności", podobno to całkiem niezła książka. Może po tym przekonam się do obejrzenia serialu na jej motywach? Z okazji nowego, 2025 roku chciałabym Ci życzyć wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze. Niech ten rok po prostu będzie dla Ciebie łaskawy i dobry. Pozdrawiam noworocznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, i wzajemnie, życzę wszystkiego co najlepsze w nowym roku.

      Usuń
  14. Super post! 🌟 Zgadzam się, że "Sto lat samotności" to naprawdę mocny serial aaaa czekanie na kolejny sezon może być frustrujące
    wycieczka brzmi bardzo... ciężko na duchu. podziwiam, że zdecydowałaś się odwiedzić to miejsce w okresie gdy wszyscy świętują i się cieszą grudniem

    A frytkownica beztłuszczowa jest już długo na mojej wishliście Muszę ją wreszcie sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atmosfera świąt średnio mi się udziela, jest to dla mnie okres męczący, więc ucieczka od tej atmosfery jest ulgą:) Jadąc do Sobiboru po drodze i w okolicy odkryłam fajne tereny, wrócę tam wiosną, to jest dodatkowa wartość takiego wyjazdu.
      Pozdrawiam serdecznie, życzę udanego następnego roku.

      Usuń

Odwykłam...

Odwykłam od pisania bloga, choć zaglądam po cichu na dawne zaprzyjaźnione. Nie komentuję, bo nie wiem, czy ktoś, może oprócz 2-3 osób, jeszc...